Mam mały balkon i szukałam mebli, które się na nim zmieszczą
Mały balkon potrafi napsuć krwi. Bo niby kilka metrów kwadratowych, a meble na mały balkon — stolik i dwa krzesła — muszą się tam zmieścić tak, żeby dało się jeszcze przejść i rozwiesić pranie. Sama przez to przechodziłam i wiem jedno — dobrze urządzony balkon to nie kwestia szczęścia, tylko kilku decyzji podjętych z głową. Materiał, wymiary, możliwość złożenia na zimę. Zebrałam wszystko, na co warto zwrócić uwagę przy zakupie, żeby zrobić to raz a porządnie, a nie wymieniać wszystko po pierwszym sezonie.

Najpierw centymetr, potem portfel
Zanim w ogóle zaczęłam oglądać meble, wzięłam miarkę. I dobrze, bo mój balkon w bloku ma niecałe trzy metry szerokości, a w sklepie wszystko wygląda na mniejsze, niż jest naprawdę. Zmierzyłam szerokość, głębokość i — co ważne — sprawdziłam, w którą stronę otwierają się drzwi balkonowe. Bo stolik wciśnięty idealnie w kąt potrafi zablokować wejście. Z wymiarami zapisanymi na kartce ruszyłam na zakupy. Kiedy zbierałam pomysły, przejrzałam aktualną gazetkę JYSK z rabatami do 70% — akurat trwają tam Dni ogrodu i sporo mebli balkonowych potaniało.
Zasada, którą sobie wtedy ułożyłam, jest prosta. Na małym balkonie liczy się nie liczba mebli, tylko to, ile miejsca po nich zostaje. Dwie osoby, jeden stolik, swobodne przejście — tyle w zupełności wystarczy.
Składane i sztaplowane, czyli meble, które znikają
Na ciasnym balkonie najlepiej sprawdzają się meble, które da się schować albo poskładać. W katalogu JYSK od razu rzucił mi się w oczy zestaw bistro ABORG — stół i dwa składane krzesła za 350 zł. Po śniadaniu wystarczy go złożyć i oprzeć o ścianę, żeby odzyskać wolny metr podłogi. Na coś stałego, ale lekkiego, najlepsze są krzesła sztaplowane — jedno na drugim zajmują tyle, co jedno. Takie jak krzesło NABBEN z odpornego na słońce plastiku za 80 zł albo stalowe krzesło MODUM za 90 zł. Do tego okrągły stolik bistro: HOBRO kosztuje teraz 295 zł zamiast 599 zł, czyli -50%.
Okrągły blat to zresztą mój prywatny faworyt na balkon. Nie ma rogów, o które wiecznie obija się biodro, a w kąt wchodzi bez straty miejsca. Mniejszy stolik BORRE staniał ze 169 zł do 85 zł i robi dokładnie to samo, gdy kawę pije się w pojedynkę.
Materiał ma znaczenie, zwłaszcza gdy meble mokną
Balkon to nie salon. Meble stoją tu w deszczu, słońcu i mrozie, więc materiał decyduje, czy przetrwają trzy sezony, czy trzy miesiące.
Aluminium
Lekkie, nie rdzewieje i nie wymaga zachodu. Przestawia się je jedną ręką, a po deszczu wystarczy przetrzeć szmatką. Na osiedlowym balkonie, gdzie meble często wędrują z kąta w kąt, to moim zdaniem najwygodniejszy wybór.
Technorattan
Sztuczny rattan wytrzymuje lata, nie boi się wody ani słońca i ładnie wygląda. Na aluminiowym stelażu jest praktycznie bezobsługowy. Minus? Całe komplety bywają duże, więc na mały balkon lepiej wybrać pojedyncze fotele, nie rozbudowany narożnik.
Drewno
Najładniejsze i najcieplejsze w dotyku, ale wymaga uwagi. Raz, czasem dwa razy w sezonie, trzeba je naolejować, inaczej szarzeje i łapie wilgoć. Jeśli ktoś lubi takie rytuały — świetnie. Jeśli nie ma na to głowy, lepiej zostać przy aluminium.
Co dorzucić oprócz stolika i krzeseł
Same meble to dopiero połowa balkonu. Reszta to drobiazgi, które robią klimat i — przy okazji — sprawiają, że chce się tam siedzieć dłużej. Z czerwcowej promocji JYSK uzbierałabym taki zestaw dodatków:
- Poduszki na siedziska — od 10 zł za model MYREKNOLD, większe BONDEHOLM po 18,50 zł. Twarde krzesło robi się od nich wygodne.
- Parasol ogrodowy NAPPEDAM za 90 zł — na balkonie od południa to nie fanaberia, tylko ratunek przed upałem.
- Lampa solarna JAKTFALK za 3 zł — ładuje się w dzień, świeci wieczorem, zero kabli i gniazdek.
- Skrzynia na poduszki YDERUP — ukryje poduszki przed deszczem, a przy okazji da dodatkowe siedzisko.
- Sztuczna roślina albo kosz z zielenią — ratunek dla tych, którzy, jak ja, potrafią zapomnieć o podlewaniu przez tydzień.
Tylko nie warto kupować wszystkiego naraz. Najlepiej zacząć od stolika, krzeseł i poduszek, a resztę dokładać, gdy okaże się, czego brakuje.
Kiedy kupować, żeby nie przepłacić
Tu mam konkret. W kwietniu i maju najrzadziej trafiają się przeceny — wtedy wszyscy ruszają na balkony, a meble na balkon kupuje najwięcej osób, więc sklepy nie muszą kusić rabatem. Czerwiec to ostatni dzwonek, zanim zaczną robić miejsce na jesienny asortyment, i właśnie dlatego teraz ruszają wyprzedaże. JYSK tnie ceny do 70% w ramach Dni ogrodu, a oferta jest ważna do 28.06.2026. Pod koniec czerwca ten sam komplet kosztuje o kilkadziesiąt procent mniej niż dwa miesiące wcześniej.
Mój wniosek po latach mocowania się z małą przestrzenią? Na balkon nie potrzeba dużo. Wystarczy kilka dobrze dobranych rzeczy, kupionych w odpowiednim momencie. A ten moment jest właśnie teraz.
Często zadawane pytania (FAQ)
Czy meble z technorattanu można zostawić na balkonie na zimę?
Technorattan na aluminiowym stelażu zniesie zimę na zewnątrz bez problemu — nie nasiąka i nie gnije. Schować trzeba za to poduszki i ewentualne elementy drewniane. Najprościej wrzucić je do skrzyni typu YDERUP albo zabrać do piwnicy.
Ile miejsca zajmuje na balkonie stolik z dwoma krzesłami?
Mały zestaw bistro to zwykle 60–70 cm szerokości, a wersja składana po złożeniu prawie znika. Warto przyjąć, że na swobodne przejście trzeba zostawić jeszcze przynajmniej 60 cm — wtedy nic nie staje na drodze.
Krzesła składane czy sztaplowane na mały balkon?
Składane sprawdzą się, gdy chce się całkiem chować meble po każdym użyciu i odzyskiwać podłogę. Sztaplowane są wygodniejsze przy codziennym siedzeniu na balkonie — ustawia się je w sekundę, a poskładane w słupek i tak zajmują niewiele.
Jak chronić poduszki balkonowe przed deszczem?
Najlepiej trzymać je w skrzyni na poduszki albo wodoodpornym pokrowcu i nie zostawiać mokrych. Wilgotna pianka szybko łapie zapach i pleśń. Tańsze poduszki, jak MYREKNOLD za 10 zł, najlepiej po prostu zabierać do środka po deszczu.
Źródło - gazetka Jysk
































