Szybkowar — ile naprawdę skraca gotowanie i na czym oszczędzasz?

Garnek, który stał u babci na kuchence i syczał jak lokomotywa, wrócił do łask. Dziś wygląda inaczej, ma kilka zabezpieczeń i nie trzeba przy nim stać, a robi dokładnie to samo: gotuje szybciej i taniej. Sprawdziłam, o ile realnie skraca się czas przy fasoli, burakach czy rosole, ile z tego zostaje na rachunku i kiedy taki garnek zwyczajnie się nie przyda.

Stalowy szybkowar na gazowej kuchence z parą uchodzącą z zaworu
Szybkowar skraca gotowanie fasoli, buraków i rosołu nawet o dwie trzecie / FLUX
Reklama

Jak działa szybkowar

Cała sztuczka polega na ciśnieniu. W szczelnie zamkniętym garnku para nie ma jak uciec, więc ciśnienie rośnie, a razem z nim temperatura wrzenia wody — zamiast stu stopni robi się około 120 stopni. Wyższa temperatura to szybsza obróbka, dlatego szybkowar skraca gotowanie orientacyjnie o 60–70% względem zwykłego garnka. Zawór trzyma ciśnienie na stałym poziomie i wypuszcza nadmiar, a blokada nie pozwoli otworzyć pokrywy, dopóki w środku jest para. Takie garnki wracają do promocji regularnie, więc zanim cokolwiek kupię, przeglądam gazetki promocyjne z kategorii dom i ogród.

Jest jeszcze drugi efekt, mniej oczywisty: mniej wyparowuje. Zamknięty szybkowar nie oddaje pary do kuchni, więc potrawa zostaje bardziej treściwa, a latem kuchnia mniej się nagrzewa.

Ile czasu realnie oszczędza

Najlepiej widać to przy produktach, które w zwykłym garnku gotuje się godzinami. Poniżej orientacyjne czasy — zależą od wielkości kawałków i od modelu, ale rząd wielkości się zgadza.

Produkt Zwykły garnek Szybkowar
Fasola, ciecierzyca (namoczone) 1,5–2 godz. ok. 20–30 min
Rosół na wołowinie 2–3 godz. ok. 40 min
Buraki w całości ok. 60 min ok. 20 min
Ziemniaki na kawałki ok. 20 min ok. 7–8 min
Gulasz, mięso na sztuki 1,5 godz. ok. 25–35 min

Do tych czasów trzeba doliczyć dojście do ciśnienia i jego spadek na końcu, czyli kilka albo kilkanaście minut. Przy ziemniakach to zjada cały zysk. Przy fasoli nie ma najmniejszego znaczenia.

Gaz, indukcja czy elektryczny

Klasyczny szybkowar na gaz to zwykły garnek ciśnieniowy, który stawiasz na palniku. Najtańszy i najprostszy, ale wymaga pilnowania mocy — po dojściu do ciśnienia trzeba zejść na mały ogień. Szybkowar na indukcję to ten sam garnek, tylko z dnem ferromagnetycznym. Jeśli masz płytę indukcyjną, sprawdź to przed zakupem, bo aluminiowe dno się po prostu nie nagrzeje.

Szybkowar elektryczny działa inaczej — to urządzenie z własną grzałką i elektroniką, które samo pilnuje ciśnienia i czasu. Kosztuje więcej i zajmuje miejsce na blacie, za to nie wymaga żadnej uwagi. Wybierając między nimi, patrzę na to, jak często gotuję: przy dwóch daniach w tygodniu zwykły szybkowar ciśnieniowy na palnik wystarcza w zupełności.

A pojemność? Dla dwóch osób 4 litry, dla rodziny 6 litrów, przy gotowaniu na zapas 8–10 litrów.

Zasady, których nie warto łamać

Nowoczesne szybkowary mają po kilka niezależnych zabezpieczeń i to naprawdę nie są już garnki, które wybuchają w kuchni. Kilka zasad obowiązuje jednak niezmiennie, bo wynikają z fizyki, a nie z konstrukcji.

  • Maksymalnie 2/3 objętości — para potrzebuje miejsca nad potrawą
  • Do połowy przy strączkach i kaszach — pienią się i potrafią zatkać zawór
  • Nigdy nie otwieraj na siłę — najpierw spuść ciśnienie zaworem albo poczekaj, aż opadnie samo
  • Myj zawór po każdym użyciu — resztki jedzenia w kanaliku to najczęstsza przyczyna problemów
  • Wymieniaj uszczelkę — guma twardnieje i po kilku latach przestaje trzymać

Czy szybkowar się opłaca

Oszczędność energii idzie w parze z czasem. Jeśli fasola zamiast dwóch godzin gotuje się pół godziny, palnik albo grzałka pracują odpowiednio krócej — i dokładnie tyle zostaje na rachunku. Dochodzi do tego mniejsza moc potrzebna do utrzymania ciśnienia, bo po dojściu do niego wystarczy najmniejszy płomień. Przy jednym obiedzie w tygodniu różnica jest symboliczna, przy strączkach, rosołach i mięsach gotowanych kilka razy w tygodniu — już całkiem realna.

Jest za to grupa potraw, przy których taki garnek nie da nic: makarony, jajka, delikatne warzywa, wszystko, co gotuje się kilka minut. Szybkowar zarabia na siebie tam, gdzie normalnie trzeba stać przy kuchence godzinami.

Często zadawane pytania (FAQ)

Czy w szybkowarze można gotować bez wody?

Nie. Cały mechanizm opiera się na parze, więc w garnku musi być płyn — zwykle minimum 200–250 ml, a dokładna wartość jest w instrukcji. Gotowanie „na sucho" grozi przypaleniem i uszkodzeniem dna.

Czy potrawy z szybkowaru tracą witaminy?

Krótszy czas obróbki i mniej wody działają na korzyść — część witamin rozpuszczalnych w wodzie zostaje w potrawie, a nie w wylanym wywarze. Wysoka temperatura niszczy trochę witaminy C, ale bilans zwykle wychodzi lepiej niż przy długim gotowaniu.

Jak spuścić ciśnienie po gotowaniu?

Sposoby są dwa: szybki, czyli otwarcie zaworu i wypuszczenie pary, oraz naturalny, czyli odstawienie garnka do wystygnięcia. Pierwszy nadaje się do warzyw, które nie mogą się rozgotować, drugi do mięs i strączków.

Czy szybkowar nadaje się do pasteryzacji przetworów?

Producenci dopuszczają to tylko w wybranych modelach i pod warunkiem trzymania się instrukcji — chodzi o poziom napełnienia i sposób układania słoików. Jeśli w instrukcji nie ma o tym ani słowa, bezpieczniej zostać przy klasycznej pasteryzacji w garnku albo piekarniku.

    Artykuły

    Blog

    Reklama